Stowarzyszenie Forum Rozwoju Olsztyna, ul. Osińskiego 7/9, 10-010 Olsztyn fro@fro.olsztyn.pl

Inżynier ruchu czyli architekt ulic

Chcąc wybudować dom, szukamy architekta, który przygotuje dobry projekt. A do kogo pójść, kiedy na budowę czeka ulica lub skrzyżowanie?

Historia budynku zaczyna się od architekta. To specjalista, który przez wiele lat kształci się i zdobywa doświadczenie, żeby być w stanie projektować nowe budowle i odmieniać oblicze tych już istniejących, godząc nierzadko przeciwstawne cele: zarówno przytulny dom, jak i potężny gmach powinien być estetyczny i dobrze wpisany w otoczenie, a jednocześnie funkcjonalny i wygodny. Nie za duży ani zbyt mały – jak najlepiej dopasowany do przyszłego użytkowania. Trwały, a przy tym możliwie niedrogi, a także, co przecież nie mniej ważne, możliwy do wybudowania przy użyciu dostępnych technologii i materiałów. Dobry architekt gwarantuje, że budynek będzie stał i służył użytkownikom przez wiele lat, ciesząc przy tym oko przechodnia. Gdy go brakuje, inwestycji grozi katastrofa – i w przenośni (budynek może okazać się brzydki i niefunkcjonalny), i dosłownie (konstrukcja może zawalić się pod własnym ciężarem).

Skrzyżowanie jak budynek

Tym, kim dla budynków jest architekt, dla miejskich ulic jest miejski inżynier ruchu drogowego. To specjalista o wiedzy obejmującej wiele dziedzin – przede wszystkim inżynierię ruchu drogowego, ale też inżynierię lądową, urbanistykę, a nawet psychologię społeczną i socjologię. Jego zadaniem jest projektowanie sieci drogowej w taki sposób, który umożliwi mieszkańcom miasta, korzystającym z różnych środków transportu oraz pieszym, przemieszczanie się sprawnie, przy jak najmniejszych stratach czasu, a jednocześnie bez obaw o bezpieczeństwo. W tym celu projektuje on układy ulic i skrzyżowań oraz programy sygnalizacji świetlnej – i zatwierdza projekty przygotowane przez innych – a także dba o czytelne oznakowanie zgodne z obowiązującymi przepisami. Dzięki niemu drogi i skrzyżowania są projektowane z myślą o jak największej efektywności: przy jak najniższych kosztach wykonania i utrzymania zapewniają jak największą przepustowość – mierzoną raczej liczbą przechodzących i przejeżdżających osób, a nie pojazdów.

Drogowe naczynia połączone

Nie bez powodu mówimy o projektowaniu sieci drogowej – miejski inżynier ruchu drogowego, podobnie jak architekt miejski, musi postrzegać miasto nie jako przypadkowy zestaw pojedynczych elementów (budynków i działek lub ulic i skrzyżowań), lecz jako układ naczyń połączonych. Elementy infrastruktury – ulice, ale też chodniki, drogi dla rowerów i torowiska tramwajowe oraz miejsca parkingowe – są ze sobą wzajemnie powiązane. Zmiana tylko jednego z nich może całkowicie zmienić przyzwyczajenia, jakie kierują nami podczas przemieszczania się po mieście. Budowa tylko jednego odcinka ulicy może spowodować, że inne, dotychczas służące jako tranzytowe, zostaną odciążone, gdyż pojawi się nowe, krótsze połączenie. Z kolei ulice, które dotychczas nie przenosiły dużego ruchu, wypełnią się samochodami zmierzającymi najkrótszą trasą w stronę zupełnie nowej arterii. Wobec tego potrzeba specjalisty, dzięki któremu inwestycje rzeczywiście usprawnią przemieszczanie się, a nie tylko przeniosą korki – i związane z nimi hałas i spaliny – spod jednych okien pod inne.

Władca każdej sekundy

Miejski inżynier ruchu drogowego to pan naszego czasu. Ma on wieloletnie doświadczenie w tworzeniu programów sygnalizacji świetlnej, więc wie, jak projektować nowe skrzyżowania w taki sposób, żeby w przyszłości kierowcy i piesi musieli czekać na ich pokonanie możliwie najkrócej. Różnice, o których mowa, często wydają się trywialne – czasami zyskujemy zaledwie kilka sekund w każdym cyklu sygnalizacji. Wystarczy jednak uświadomić sobie, że ten cykl powtarza się kilkaset razy każdego dnia, przez wiele lat, a skrzyżowanie mijają tysiące osób, żeby poznać wartość każdej sekundy. Różnica minuty dziennie w czasie codziennych dojazdów do szkoły czy pracy w ciągu roku kumuluje się do sześciu godzin. Każde 10 minut dziennie, po pięć minut w drodze tam i z powrotem, w ciągu roku składa się na 60 godzin – to ponad tydzień etatowej pracy. Od decyzji miejskiego inżyniera ruchu drogowego zależy, czy stracimy ten czas, stojąc w korku, czy dzięki zmianom na lepsze odzyskamy go i spędzimy na ulubionych zajęciach.

Uzasadnione pomysły

A może sygnalizacja świetlna w ogóle nie jest potrzebna – może lepszym rozwiązaniem będzie rondo? Być może zamiast budować kolejne światła „na przyciski” dla pieszych, da się zaprojektować ulicę w taki sposób, żeby pojazdy przejeżdżały nią wolniej, ale za to zatrzymywały się tylko wtedy, kiedy na przejściu rzeczywiście pojawia się przechodzień – bez kilkudziesięciu sekund czerwonego światła w każdej minucie, niezależnie od potrzeb? Miejski inżynier ruchu drogowego zna różne rozwiązania, a kiedy jego propozycje budzą wątpliwości, potrafi uzasadnić je nie tylko swoim autorytetem, ale przede wszystkim obliczeniami i doświadczeniami z innych miejsc. Dzieli się wiedzą w zrozumiały sposób, a przy tym, nie tracąc wiary w swoje umiejętności, umie analizować odmienne rozwiązania sugerowane przez mieszkańców i nie uważa cudzych pomysłów za osobiste ataki.

Jak lekarz i farmaceuta

Inżynierowie ruchu drogowego bywają utożsamiani z inżynierami budownictwa drogowego i specjalistami od inżynierii lądowej. Rzeczywiście są to pokrewne specjalności, jednak występują między nimi ważne różnice – dlatego ważne jest nie tylko wykształcenie danej osoby, ale też jej doświadczenie. Podczas gdy głównym obiektem zainteresowania budownictwa i inżynierii lądowej jest infrastruktura – beton i asfalt, podbudowa, nawierzchnia, konstrukcja mostu lub tunelu – wykwalifikowany inżynier ruchu drogowego skupia się na procesach przemieszczania się ludzi oraz używanych przez nich pojazdów, tak różnych jak autobus i rower. To oznacza, że inżynier ruchu jest niczym lekarz, który bada pacjenta (miasto) i ordynuje odpowiednią terapię (projektuje układ ulicy czy skrzyżowania oraz program sygnalizacji świetlnej). Inżynier budownictwa jest w tym porównaniu farmaceutą, który precyzyjnie przygotowuje leki przepisane przez lekarza, kiedy ten skupia się na ich właściwościach, a nie dokładnym składzie – albo projektuje konstrukcję drogi, której szerokość i geometrię określił inżynier ruchu drogowego. Do wyleczenia pacjenta niezbędna jest współpraca lekarza i farmaceuty. Podobnie inżynier ruchu drogowego i inżynier budownictwa muszą ze sobą współpracować, zwłaszcza w przypadku bardziej skomplikowanych inwestycji, bo każdy z nich dysponuje jedynie częścią niezbędnej wiedzy, a w dotychczasowej karierze kładł nacisk na inne aspekty pracy projektanta.

Właściwe miejsce w ratuszu

Kluczową rolę miejskiego inżyniera ruchu drogowego dostrzeżono już w wielu polskich miastach – zarówno większych, jak Warszawa i Poznań, jak i mniejszych, jak Słupsk, Gorzów Wielkopolski, Kielce czy Tarnów. W każdym z nich inżynier ruchu ma nieco inne miejsce w strukturach władzy miejskiej i dysponuje różną liczbą współpracowników. Wskazane jest, żeby z powodu swojej ogromnej roli i odpowiedzialności – źle zaprojektowane drogi są przecież przyczyną wypadków, również śmiertelnych – podlegał bezpośrednio prezydentowi miasta oraz miał prawo samodzielnego wydawania decyzji administracyjnych. Powinien współpracować blisko zarówno z architektem miejskim, jak i z osobą odpowiedzialną za planowanie miejskiego transportu publicznego. Każda z tych trzech osób jest wierzchołkiem trójkąta decyzyjnego, w którym, pod czujnym okiem prezydenta, zapadają najważniejsze rozstrzygnięcia dotyczące rozwoju i funkcjonowania miejskiego organizmu. Tylko kiedy każda z nich dobrze wykonuje swoją pracę, miasto staje się coraz bardziej przyjazne dla każdego mieszkańca, niezależnie od jego wieku oraz stylu życia.